Po co ta cała krzątanina weselna? Albo jak nie zanudzić gości.

Wesele – to Show. Jest to wielkie wydarzenie, święto, karnawał, przedstawienie, w którym para młoda gra razem z zaproszonymi na to przedstawienie gośćmi. I nic nie jest w stanie przekonać nas do przeciwnego myślenia. Tylko wyobraźcie sobie, gdyby wesele nie było przedstawieniem, to jaki jest sens zapraszać dziesiątki gości? A te długie lekcje pierwszego tańca, czasochłonny wybór miejsca na bankiet, wieczory spędzone nad listą gości i wszystkie te detale, o których w żaden sposób nie można zapomnieć. Zmęczone nogi przez bieganie po salonach ślubnych w poszukiwaniu idealnej wymarzonej sukni i eleganckiego garnituru… Po co to wszystko? Przecież para młoda mogłaby mieć ślub potajemnie, a później, leżąc na leżaku na białej piaszczystej plaży na Malediwach, wrzucać zdjęcia z ceremonii na Instagram albo przypadkowo zamieścić tweet na Twitterze. Ups! Jednak nie, większość z nas woli mieć piękne pokazowe wesele. I to jest dobre myślenie, ponieważ kiedy jeszcze w życiu uda nam się zorganizować tak wspaniałą wielką imprezę, stworzyć dla siebie niezwykły wygląd, bawić się z całego serca i duszy ze znajomymi i bliskimi, nie myśląc o tym, co będzie jutro?